MAINSTREAM CULTURE DUBRAWSKI BLOG

32 kawałki z lat ’80, które każdy słyszał, ale nikt nie pamięta ich tytułów i autorów

Każdy z nas słyszał je w radiu czy telewizji. Jakie jednak mają tytuły, kto je nagrał? Nawet nie jesteście fanami lat osiemdziesiątych, to złapiecie się na tym, jak dobrze znacie ten złoty okres brokatu, szklanych kul, sobotnich dyskotek, kowbojskich kapeluszy i zielonych marynarek.

Budując listę kreowałem się dwiema zasadami:

1)      Jeżeli nawet przyjmiemy, że średniowiecze skończyło się wraz z upadkiem Konstantynopola, to osoba, która położyła się spać 28 maja 1953 i wstała 29 maja (dzień podbicia miasta przez Turków), nie obudziła się nagle w renesansie, stając się oświeconym humanistą. Klimaty disco czuć od końca lat ’70, więc utwory na mojej liście obejmują okres od 1977 do 1991.

2)      Nie lubię idealnie wyliczonych list, gdzie jest równo 5, 10 czy 30 punktów. U mnie są 32 i jak ktoś podpowie coś fajnego w komentarzach, to mogę dodać jeszcze 3 lub zabrać 2, ale będzie to przypadek. Wrzuciłem, co mi przyszło do głowy i lista jest subiektywna.

Dla tych, którzy nie chcą czytać opisów i ciekawostek, podrzucam linka bezpośrednio do listy na YouTube, gdzie posegregowałem wszystkie wymienione utwory chronologicznie:

http://www.youtube.com/playlist?list=PLpM3rYM328RM6HrGrKJkoZbvhLEQogXI-

32 kawałki z lat ’80:

  1. UB40 – Red Red Wine: Wokal brzmi jak Bob Marley w dobrej formie, ale to angielski zespół UB40 z Birmingham. Polecam fanom reggae.
  2. Wham! – Wake Me Up Before You Go-Go: Kawałek, który uwielbiają twórcy komedii pomyłek. Nie wiem dlaczego, ale moje pierwsze skojarzenie z nim to zawsze twarz Bena Stillera. Odpowiedź brzmi: tak, to ten sam zespół, który nagrał Last Christmas, i to nawet w tym samym roku, 1984.
  3. Cyndi Lauper – Girls Just Want To Have Fun: Byliście kiedykolwiek w klubie na retro imprezie w klimatach lat ’80? Jeżeli tak, to niemożliwe, że nie grano tego utworu.
  4. John Travolta & Olivia Newton-John – You Are The One That I Want: Wiadomo, John Travolta to król tandety (nie przypadkiem wszak został wybrany do jednej z głównych ról w Pulp Fiction… „pulp fiction” – wiecie, co to znaczy…), choć należy mu się szacunek za musical Grease (1978 rok), czyli film o najbardziej rozpoznawalnej ścieżce dźwiękowej w historii kina Holywoodzkiego (8 platynowych płyt w USA, 14 w Australii i tak dalej). Znacie to. Be confused.
  5. John Travolta & Olivia Newton-John – Summer Nights: Prawdopodobnie nawet jeszcze bardziej znany kawałek z filmu Grease niż poprzedni… i jeszcze bardziej „radosny”. Jeszcze więcej Travolty! Cieszycie się?
  6. Meco – Star Wars Theme: Ścieżka dźwiękowa do Star Wars Episode IV: A New Hope (1977). Gwiezdne Wojny – nic wielkiego – powiecie. Obejrzyjcie jednak oficjalny teledysk do utworu z kowbojami i tancerkami disco, a nigdy nie popatrzycie na George’a Lucasa tak samo. To coś przez dwa tygodnie było na szczycie listy przebojów Billboardu. Podsumowanie z komentarzy na YouTube: ‘Apparently LSD was a bigger issue than what I though in the late 70′s’.
  7. Bee Gees – Night Fever: Wracając do Travolty (wiem, że go uwielbiacie…) – kawałek rozsławiony przez jego poprzedni film, Saturday Night Fever (1977). Główny punkt ścieżki dźwiękowej.
  8. The Fixx – One Thing Leads to Another: rok 1983, muzyka nowej fali u szczytu. Utwór współcześnie do życia przywrócony dzięki wykorzystaniu w ścieżce dźwiękowej gry Grand Theft Auto: Vice City. Wspaniałe wspomnienie dla tych, którzy biegali po Vice Beach z kijem bejsbolowym.
  9. Debbie Harry – Rush Rush: kolejny utwór mogący się kojarzyć z GTA. Jednak oryginalnie pochodzi on z legendarnego filmu Scarface (Człowiek z blizną, 1983). Klasyka kina gangsterskiego osadzona w klimatach disco plus Al Pacino jako kubański boss kokainowy. Jeżeli nie widzieliście, to „shame on you”!
  10. Blondie – Rapture: Dość interesujące, eksperymentalne dzieło z przełomu 1980 i 1981 łączące rap, disco, pop i pewnie coś jeszcze. Mam wrażenie, że w Polsce Blondie ogólnie nie jest znaną grupą, więc dla tych, którzy nie kojarzą, polecam też Heart Of Glass, bo to klasyk.
  11. The Rolling Stones – Start Me Up: Już wraz z nadejściem lat osiemdziesiątych Mick Jagger (tak, ten uśmiechnięty, starszy pan, który niedawno hucznie obchodził siedemdziesiąte urodziny, chociaż wciąż czasem coś nagrywa) i ekipa uznawani byli za dinozaury. Start Me Up (1981) to ostatni singiel grupy ze szczyt list przebojów.
  12. Gwen McCrae – Funky Sensation: funk to też cudo z dekady pantofli z krokodylej skóry, nie zapominajmy o tym.
  13. Madonna – Lucky Star: Ciężko wyliczyć wszystkie odwołania do tego utworu z debiutanckiej płyty artystki (1983). Dla mnie zawsze będzie on kojarzyć się z ulubionym kawałkiem Tonyego (Vinnie Jones) z filmu Snatch (2000), reżyserowanego przez ówczesnego jej męża, Guya Richiego.
  14. Madness – Our House: Życie w domu i rodzinie było szczególnie ważne dla ludzi lat ’80, chociaż w popularnej kulturze zwykle opierało się na kłótniach o to, czy główny bohater filmu będzie mógł wyjść “na disco”. Do dziś często można usłyszeć w radiu. 1982.
  15. Steve Miller Band – Abracadabra: 1982. Popularny hit radiowy na całym świecie aż do dnia dzisiejszego.
  16. Eurythmics – Sweet Dreams (Are Made Of This): Dodaję ten hit z 1983 do listy głównie dlatego, że mnóstwo osób uważa to za utwór innego zespołu (np. Abby). Tak dla jasności.
  17. Paul McCartney & Michael Jackson – Say, Say, Say: Refren bardzo często samplowany w muzyce klubowej. W zasadzie wiadomo, że wykonawcą jest król lat osiemdziesiątych, Michael Jackson, ale mało kto sobie zdaje sprawę, że razem z Paulem McCartneyem. Były Beatles też ma tu swój wkład. 1983.
  18. Van Halen – Jump: Połowa dekady prawie za pasem, 1984, wspaniałe czasy, kiedy wszystko, co było grane na syntezatorach, było uznawane za nowoczesne i progresywne. Dziś nawet w piosenkach disco polo unika się elementów tego typu.
  19. Alphaville – Forever Young: Niemiecki hit z 1984. Wokalista Marian Gold, kiedyś trochę podobny do Jacksona, dziś przytył nieco, ale chyba wciąż zachowuje młodość.
  20. Ray Parker, Jr. – Ghostbusters: Soundtrack z filmu o duchach nie pasuje do listy – powiecie… ale przecież ten kawałek przez miesiąc był na szczytach list przebojów, ludzie lat osiemdziesiątych kochali go! Przecież w tle jest syntezator!
  21. A-ha – Take On Me: Utwór ten wygrał 6 nagród MTV z 8 nominacji podczas rozdania nagród w 1986. Największy hit norweskiego zespołu A-ha.
  22. Duran Duran – A View To A Kill: Tak, ostatni, „muzyczny” Bond z Rogerem Moorem (Zabójczy Widok, 1985) promowany był przez utwór legendarnego zespołu Duran Duran. Głównego antagonistę miał w nim grać pierwotnie David Bowie (ostatecznie został zastąpiony przez Christophera Walkena), a dziewczyną Bonda była popularna piosenkarka, Grace Jones.
  23. Belinda Carlisle – Heaven Is a Place on Earth: Każdy słyszał o Heaven Is a Place on Earth, nikt nie słyszał o Belindzie. Pewnie dlatego, że w jej trzydziestoletniej karierze to był w zasadzie jedyny jej utwór, który odniósł zauważalny sukces komercyjny. 1987.
  24. George Harrison – Got my mind set on you: Znamy to z radia, brzmi jak prawdziwy, młodzieżowy i beztroski kawałek z epoki podświetlanych na różowo parkietów. Aż dziwi, że autorem jest były Beatles, który już wtedy miał 44 lata (1987).
  25. Rick Astley – Never Gonna Give You Up: W tym samym roku powstał arcyhit wielbicieli prawdziwej tandety. Fani Family Guya mogą zainteresować się coverem Briana Griffina. Podejrzanie podobne głosy.
  26. Bob Segar – Old Time Rock N’ Roll: Z technicznego punktu widzenia utwór nie pochodzi z lat osiemdziesiątych ani muzycznie, ani datowo (1979). Jednak największą popularnością cieszył się w 1983 roku, kiedy został wykorzystany w scenie filmu Risky Business (Ryzykowny interes), kiedy to Tom Cruise tańczył do tej melodii bez spodni i ze świecznikiem udającym mikrofon w dłoni.
  27. Fine Young Cannibals – She Drives Me Crazy: Znam tylko jeden zespół o dzikszej nazwie – The Itchy Trigger Finger Niggas („Czarnuchy z paluchem świerzbiącym do spustu”, serio).
  28. Billy Joel – We Didn’t Start The Fire: pod koniec dekady wokal wielu utworów zaczyna przyspieszać i coraz bardziej zbliżać się formą do nowego gatunku, który w pełni zawładnie latami dziewięćdziesiątymi.
  29. Rapper’s Delight – The Sugarhill Gang: W związku z powyższym – tak, lata osiemdziesiąte to także popularyzacja rapu. The Sugarhill Gang to pierwszy mainstreamowy utwór w historii (1979), który zawierał rap i uważa się go za bezpośredni początek sławy tego nowego gatunku w USA. Wykorzystano tu beat z innego znanego utworu: Chic – Good Times.
  30. De La Soul – Ring, Ring, Ring: O co jeszcze można było się kłócić w domu? Oczywiście o wiszenie na telefonie. Ludzie z tej epoki nie mieli jeszcze Facebooka i Gadu Gadu (tak, był kiedyś taki komunikator). Z technicznego punktu widzenia nie jest to już początek lat dziewięćdziesiątych (1991), ale tematyka i klimat poprzedniej epoki są zachowane, więc dołączam do listy.
  31. MC Hammer – U Can’t Touch This: Przyznaję, każdy to zna, nie powinno być tej pozycji z 1990 na liście. W ramach rekompensaty dodam, że MC Hammer w 1997 podobno postanowił, że zostanie duchownym. Udzielał ślubu kilku celebrytom. Ciężko mi w to uwierzyć, moje źródło inforamcji jest niepisane, a Google też niewiele wie w tej kwestii.
  32. Budka Suflera – Noc Komety: Wydaje Wam się, że polskie lata osiemdziesiąte muzycznie były spokojniejsze? Zarówno teledysk, jak i tekst, udowadniają, że niekoniecznie. Cover niemieckiego Time to Turn zespołu Eloy, ale tu także można podejrzewać dziwne substancje odurzające o współudział.

Co byście dodali do listy? Dla tych, któzy nie czują klimatów disco i uważają, że muzyka lat ’80 była dziwna, dorzucam infografikę pokazującą, że inne gatunki wcale niekoniecznie są lepsze, czyli “Co muzyka robi z Twoim mózgiem?”:

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Post Navigation